Rajd Miejski Warszawa 2015: dzień 2

Ścigać się przez sto kilometrów i przegrać o minutę? Tak to możliwe. Do takiej sytuacji doszło podczas Rajdu Miejskiego Warszawa 2015. Prowadzący po pierwszym dniu (etap pieszy - opisywany TUTAJ) Irek Waluga i Maciek Marcjanek zaprzepaścili szanse na efektowne zwycięstwo na... zadaniu specjalnym. Widać, że nie potrenowali krykieta przed startem, a niewykorzystane sytuacje się potem mszczą okrutnie. Zwycięzyli Litwini z ekipy Adidas Adventure Team LTA. 

Kara wlepiona przez sędziów za niewykon poskutkowała stratą czasową i choć Irek z Maćkiem odskoczyli od konkurentów, zdało się to psu na budę. Ostatecznie zabrakło im minuty (MINUTY!!!) do zwycięstwa. Najstarsi cwaniacy warszawscy, ani statystki, aby Irek stał na drugim stopniu podium w miejskim ściganiu. Ciekawie bardzo prezentuje się podgląd sytuacji na rajdowym froncie, którym uraczyć się można klikając w stronkę Trackcourse.com, na której to da się przyśpieszyć sytuację razy sto i wtedy cały rajd dzieje się naprawdę szybko. Wyników można się wkrótce spodziewać na stronie Hapera Softa.

Oczywiście nie tylko najszybsze zespoły wykonały kawał dobrej roboty, bo przygód bez liku przeżywali wszyscy uczestnicy. Jeśli Wam zdarza się spisywać wrażenia, zachęcamy do podsyłania nam tekstów bądź linków. Z przyjemnością je zamieścimy! W kwestiach publikacyjnych z niecierpliwością czekamy na efekty pracy nadwornego fotografa rajdowo-orientacyjnego Piotra Siliniewicza. Wkrótce spodziewamy się nawału zdjęć na stronie Piotra - Silne-Studio.pl. Pewnie na owoce I Like Photo poczekamy trochę dłużej, bo postprodukcja filmowa jest bardziej czasochłonna, ale sami wiecie, że na filmy Tymoteusza Pieszki i Michała Kluszczyńskiego czekać warto i kropka. Premiera niebawem w NC+, a potem na naszym kanale jutjubowym, do którego subskrybcji nieustająco zachęcamy.

Fajnie jest na rajdach. Można się dowiedzieć na przykład, że za tydzień Jerry Bonk, zwany Kaszubskim Boratem, wystartuje w triathlonie na długim dystansie.

cdn